Wiosenny Rekonesans – Pierwszy lin w sezonie

Ostatnie kilka miesięcy było dla mnie bardzo pracowite, począwszy od Grudniowych targów Rybomanii w Lublinie i tak po kolei luty w Poznaniu i marcowy Sosnowiec gdzie znalazłem się w ostatniej chwili , ale nie o tym dziś będzie ! Nie byłem na rybach dobrych 6 mc tak pół roku bez wędkowania to naprawdę kawał czasu i trzeba było to w końcu zmienić, telefon do Adama szybki temat i niestety Adaśko nie może w niedzielę śmigać na liny , kurde tak sobie myślę mam wolne , moje dziewczyny są w Polsce nikt nie będzie marudził że późno wróciłem 🙂  decyzja jest jedna tak czy inaczej jadę , jadę nad wodę bo nie wytrzymam kolejnego weekendu bez rozłożenia fotela nad wodą . Postanowiłem napisać na moim profilu na Facebooku Kliknij Tutaj że się wybieram na ryby i tu nagle kolega Michał się odzywa zapewne znacie go z moich poprzednich filmów takich jak  Kliknij Tu że mam troszkę wolnego i jest zainteresowany wyjazdem , więc czemu nie zawsze to raźniej . Po ustaleniu szczegółów i innych pierdoł wybrałem miejsce że jedziemy do ” Babci Rose ” nad jezioro Lisanisk lub jak mówią miejscowi Brothers Lake . Zapowiadała się ładna pogoda więc postanowiliśmy że zrobimy sobie pierwszego w tym sezonie grilla z kiełbaskami  (pomimo że jestem na diecie )  ale przecież to rozpoczęcie sezonu każdy wybaczy 🙂 i tak się stało o godzinie wojskowej czyli ( 05:30 ) przyjechał po mnie Michał , szybkie ładowanie gratów i ruszyliśmy w drogę co by skoro świt  być nad wodą . Szybkie rozkładanie sprzętu , mieszanie zanęt i wędki zarzucone , woda jeszcze widać taka pół martwa , przyroda tak jakby dopiero się budziła do życie , piękny świergot ptaków i głośny gruchot gołębi to co daje mi mega odprężenie , coś co wytarza gęsią skórkę na moich rękach !!

Na samym początku meldują się niewielkich rozmiarów płoteczki które tak delikatnie pobierają robaki że szczytówka ledwo co drgnie ..

Michał łowi leszczyka i płocie i tak sobie siedzimy gadamy , opowiadamy wtem mówię do Michała poczekaj chwile przerzucę zestaw i będziemy dalej kontynuować nasza rozmowę i w momencie kiedy zaczynam zwijać żyłkę czuję delikatny opór , mówię do Michała chyba coś mam , chyba mam szczupaka ( już nie raz zaatakował robaki na haczyku ) ponieważ delikatny kij zaczyna chodzić lewo – prawo , jesteśmy lekko zdziwieni , przecież nie było brania ? Musiał uderzyć w momencie zwijania , lecz po chwili ukazuje mi się ten kolor ten złoto – zielony i mówię podniesionym głosem do Michała – mam lina – Mam lina filmujesz ? Michał odpowiada tak nagrywam wszystko , ten co stał z boku śmiało mógł ocenić moje ruchy na wędkarza który dawno nic nie łowił 🙂 , ale już po chwili w podbieraku zameldował się linek , czy można sobie wymarzyć lepsze rozpoczęcie sezonu ? chyba nie … Szybka sesja foto i z powrotem do zimnej wody wraca ryba .

Doławiamy jeszcze kilka płoteczek i postanawiamy że czas coś zjeść zanim ruszymy do domu , kiełbaski z grilla pychota , właśnie tylko było małe mniam – zapomniałem zabrać grilla 🙁 i musieliśmy je zjeść na zimno , niestety tak czasem bywa , ale najważniejsze że rozpocząłem sezon tak jak sobie go wymarzyłem a reszta jest tylko dodatkiem . Film z naszej wyprawy możecie zobaczyć na moim kanale YouTube klikając TUTAJ . Dziękuję

Z wędkarskim pozdrowieniem 

Paweł

Paweł Ładniak

Kocham robić to co Kocham :) No Fishing - No Life

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o