Karpie po Irlandzku

Irlandia – Zielona Wyspa

Słynie z pięknych metrowych szczupaków , olbrzymich Feroxów czy grubych okoni to wszystko się zgadza jak najbardziej ale mnie osobiści nigdy te gatunki ryb nie pocieszały , wiecznie próbowałem wyczytać gdzie można na karpie pojechać . Irlandia broni się nogami i rekami od zarybienia łowisk karpiami , były on kiedyś sporadycznie w kanałach ale cóż nie ma ich i nie będę tutaj snuł domysłów co się z nimi stało . Wakacje pełną parą moja mała córeczka w Polsce z dziadkami żona miała dobry humor i pozwoliła mi ruszyć na dwu dniową zasiadkę gdzie no właśnie tego jeszcze nie wiedziałem ? Najgorsze w tym wszystkim było to że Adam nie mógł jechać bo to środek tygodnia a samemu szczerze powiem nie lubię jeździć szczególnie na noce nie czuje się człowiek komfortowa bynajmniej ja . Decyzja zapadła pakuje klamoty do samochodu i ruszam na dawno nie odwiedzane przeze mnie jezioro , małe usytuowane w lesie takie z Polskim klimatem , ciszą , śpiewem ptaków i z dala od cywilizacji i ponoć są tam karpie . Po dojechaniu na miejsce widzę że chyba nie będę tutaj sam , ale zanim zaczną się rozkładać idę zrobić rekonesans kto tam wędkuje ( czy nie jakaś patologia ) i wtedy podejmę decyzję co dalej ! Okazuje się że tzw Facebookowy znajomy z Belfastu wraz z kolegą zostają na noc również , więc to mnie ucieszyło bo zawsze raźniej , także rozkładanie sprzętu , namiotu i po dwóch godzinach mogę spokojnie zasiąść na krześle .

Po rozmowie z Darllem okazało się że coś nie zbyt normalnego i dawno nie słyszanego dzieje się nad owym jeziorkiem ? Przez ostatnich 8 godzin udało mu się złowić Uwaga 7 karpi !!!! Tak to nie jest coś co mnie aż zamurowało i gdyby nie zobaczył zdjęć to nie wiem czy bym dał wiarę 🙂 Moje zestawy w wodzie na haczyku pop-up The Yellow ( ananas/pieprz ) a na drugiej wędce The Orange ( kiełbasa/czosnek ) z firmy  AKBaits.

Koledzy przy mnie łowią kolejne sztuki a u mnie cisza , ale tłumaczę sobie pewnie dobrze zanęcili wcześniej więc zanim ryba dojdzie do mojego zestawu i nęcenia troszkę to zajmie , ale mijają kolejne godziny i cisza u mnie co zaczyna mnie troszkę niepokoić bo nie jest to wielkie jezioro , ale dziwne że obok mnie łowią a ja nie hmmm , coś widocznie robię źle tylko co idę podejrzeć sąsiada i co się okazuje chyba wiem w czym jest problem ! Prezentacja zestawu jakiego oni używają jest zdecydowanie inna , ja łowię na klasyczny przypon z włosem , a chłopaki używają zestawu Roonie Rig który dość wyraźnie prezentuje naszą przynętę w wodzie .

Zmiana przyponów i od nowa zestawy w wodzie lądują dodatkowo w siatce pva pellet co by zachęcić ryby do żerowania . Niestety cały wieczór nic się nie dzieję , korzystając z letniej pogody oglądam mecz i pijąc zimne piwo , jednym okiem zerkając na moje kije które jak zamurowane nawet nie drgnął 🙁 . 

Cały noc w moim przypadku minęła spokojnie Irlandzkie karpie najwidoczniej nie były mi dane i tym razem .Temperatura znacznie spadła bo z 25 stopni zrobiło się 17 stopni i trzeba było nałożyć bluzę .

Poranna kawa i nagle jest piipiiiiii jedzie !! żyłka schodzi z kołowrotka , mało się nie poparzyłem 🙂 zacięcie jest w końcu jest , już czuję że będzie karp i tak się stało Irlandzki karp ląduje na macie waga 4,80 kg mój Irlandzki rekord karpia 🙂 zasmakował pop-up ananas/pieprz

Poranek szybko ucieka pomału zacząłem pakowanie i składanie moich gratów ponieważ o 13 stej musiałem być już w Dublinie . Słoneczko przypiekało mocno , duchota i parno w powietrzu brak rześkiego oddechu i nagle centralka wydaje dźwięk który chyba u każdego karpiarza powoduje skok ciśnienia do 220 oraz tzw ” banana ” na twarzy . Przycinka i jest ryba walecznie i szybko ucieka w lilie , wiem że nie jest to potwór , ale muszę ostrożnie żeby w liliach się nie spięła . Darllem pomaga mi podebrać i jest na macie moja druga sztuka Irlandzkiego karpia Wow to jest to , chyba bardziej się cieszyłem z tych karpi złowionych w Irlandzkiej dzikiej wodzie niż z słynnej rzeki Ebro .

Tym cudownym i szczęśliwym akcentem kończę moją niespełna dobową zasiadkę , mega spełniony i zadowolony bo czego chcieć więcej od życia 🙂 Na Irlandzkie karpie jeszcze na pewno powrócę .

Z wędkarskim pozdrowieniem

Paweł

Paweł Ładniak

Kocham robić to co Kocham :) No Fishing - No Life

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o