Jak ” adoptowałem ” sandacza :)

Witajcie 

Tytuł za pewne jest dziwnie zastanawiający, a może nie ? . Dlatego właśnie teraz chciałbym Wam napisać , pochwalić się jak zostałem ” sandaczowym ojcem ” Pomysł adopcji był w mojej głowie już od kilku miesięcy , bacznie obserwowałem i czytałem na ten temat . Obserwowałem właśnie zapytacie kogo obserwowałeś Paweł , a już wyjaśniam kilka miesięcy temu przed moje “patrzydła” trafił jakiś tekst o adopcji sandacza , że znane osoby w świecie wędkarskim adoptują sandacza ? Kurcze zaciekawił mnie temat i postanowiłem się mocniej przyjrzeć sprawie , bo jak wiemy w obecnych czasach sporo jest naciągaczy , oszustów itp . Zacząłem czytać stronę Fundacja Ratuj Ryby Sprawdź Tutaj podpytałem kolegów z branży i rzeczywiście kurcze ta fundacja okazało się robi kawał dobrej roboty ,organizacją zajmującą się edukacją ekologiczną i propagowaniem zdrowego trybu życia oraz świadomego, zrównoważonego korzystania z zasobów naturalnych  .

W grudniu na  Rybomanii w Lublinie  , poznałem Sebastiana Staśkiewicza człowieka który chyba w ten projekt włożył całe swoje serce , wytłumaczył mi opisał wszystko jasno i prosto jak to wszystko wygląda że wydając minimalnie 50 zł może ” adoptować ” sandacza , że pozwala to na zakup ryb , że środki w 100% są przeznaczone na ten niesamowity cel . Nie musiał więcej mnie namawiać , przekonał Mnie i się stało ” adoptowałem ” sandacza który otrzymał imię ” Ładniaczek ” od mojego nazwiska , a co niech będzie mu miło 🙂 . Zakupując sandacza otrzymujecie jedyny w swoim rodzaju certyfikat o ” adopcji ” i własności a co kto powiedział ze nie można pomagać ? Ja uważam że nawet trzeba a taka suma jak 50zł miejmy nadzieję że za jakiś czas wynagrodzi nam to pięknymi ” mętnookimi sandaczami ” napisze jeszcze krótko Polecam i wspieram ten projekt . Pozdrawiam Paweł

Paweł Ładniak

Kocham robić to co Kocham :) No Fishing - No Life

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o